«Wisło moja, Wisło szara, czemu mętne wody twoje?

Jakże mętne być nie mają, kiedy do nich łzy padają.»

WITOLD

idzie w drugą stronę i deklamuje także.

«Wilia naszych strumieni rodzica, dno ma złociste, a niebieskie lica, piękna litwinka...» uderza się dłonią w czoło i staje ależ u nas natura, to, Jezus, Panna Marya, jaka piękna! Białowiezka puszcza... sosny pod niebo... u stóp sosen mech... brusznice i co tam więcéj... aha! żubry! żubry, panie mój, ostatnie w Europie żubry... czy to psy? co?

ZDZISŁAW

lekko.

U nas żubrów niéma, ale téż i niedźwiedziów niéma...

WITOLD

hamując gniew.