parskając śmiechem.
Cha, cha, cha, cha! winszuję ciebie... cha, cha, cha! winszuję ciebie!... z takiém wyobrażeniem! cha, cha, cha! Winszować kogoś z czémś!... po jakiemu to, szwagierku, bo przecież nie wtrynisz we mnie, że to po polsku.
WITOLD
zmieszany trochę.
No, cóż tam wielkiego, Jezus, Panna Marya! chciałem powiedziéć: winszuję tobie... i tak mi się to jakoś w innych przypadkach wypstryknęło... Ale powiedz że mi i ty z łaski swojéj, co to znaczy: nie wtrynisz we mnie?... jak żyję, nie słyszałem...
ZDZISŁAW
nie zmieszany bynajmniéj.
To jest, szwagierku, lapsus linguae, czyli: poślizgnięcie się języka...
WITOLD
z tryumfem.