W klatce

Powieść

„Wierzę, iż miłość mężczyzny dla kobiety nie powinna być alfą i omegą ludzkiego istnienia, że ugiąć się, złamać się pod nią może tylko człowiek słaby, albo taki, któremu ona zastąpić musiała wszystko: czyn, ideę, sławę. W klatce niéma wyboru pożywienia; zgłodniały bierze taki pokarm, jaki znajduje, a jeśli pokarm ten jest trucizną, żyje nią czas jakiś, a potém... umiera, i tém się kończy jedna z tragi-komedyi ludzkiego istnienia na świecie.”

Część I. Kameleon

„Jeden uśmiech spod małego kapelusika wprowadza duszę w świat marzeń.”

(Wiktor Hugo: Nędznicy.)

I. W podróży

Było to w miesiącu Wrześniu, przy schyłku krótkiego jesiennego dnia.

Przed jedną z największych stacyi kolei żelaznéj, wiodącéj z Wilna do Warszawy, stał długi szereg wagonów, a w jednym z nich, zasunięta w głąb powozu, z książką w ręku i gęstą zasłoną z czarnéj koronki na twarzy, siedziała kobieta.

Zmrok zapadał coraz ciemniejszy. Pod dużym gmachem stacyi błyskały latarnie, chodzili i gwarzyli ludzie, — w górze między chmurami wypływały gdzieniegdzie gwiazdy, a w dali ciemniał las, szerokim i nieruchomym pasem łącząc szare niebo z szarą ziemią.