Dobrze jest od czasu do czasu na święty ogień okiem rzucić, bo niewiastom ufać nie można, takim nawet... Popatrz, jak zręcznie się tam wdrapię.
GŁOS WALERYUSZA
Chciałbym edylem być, aby mieć prawo spojrzeć na ten ogród.
GŁOS EDYLA
Więc spójrz! Oprzyj się dłońmi na ramionach moich, a nogi z nad ziemi podnieś... ot tak! hop! Uf! Eneaszowi lżej było dźwigać ślepego Anchiza, niż mnie tłustego Waleryusza. Nic to! Przyjacielowi przysługę oddać trzeba! hop!
Głowy Edyla Sofroniusza i Waleryusza ukazują się nad murem.
EDYL SOFRONIUSZ
Bogowie nieśmiertelni! Czy widzisz, Waleryuszu! Mów, mów prędko, co widzisz, bo ja oczom swoim niedowierzam!
WALERYUSZ
flegmatycznie