Od dworaków opuszczona,

Helena w stroju niedbałym,

Gdy syna tuli u łona,

Co go zwano Leszkiem Białym...

— Aha! — śmiejąc się głośno i rozkosznie, zawołał szwajcar, — to znaczy, że ty jesteś Heleną, od dworaków opuszczoną, a te rozpuszczone włosy — to strój niedbały, a lalka — to Leszek...

Tu rozległ się w sieni głos pana Leonida Igorowicza:

— Otocki! Otocki! nu, panie Otocki! zaprowadzić te państwo pod Nr. 48...

Pochwycił z czarnéj tablicy jeden, z wiszących na niéj kilku rzędami, ciężkich kluczy i wybiegł, a gdy, po upływie kwadransa, wrócił, Lusia patrzała przez okno na przesuwających się za niém przechodniów, a lalka, daleko odrzucona, leżała na ziemi.

— Cóż? — zapytał — dla czegoż nie bawisz się swoją lalką?

— Nie chcę! — odpowiedziała krótko — nieżywa!