dla żeglarzy z fal na fale spienione rzucanych — przystanią,

dla serc od tęskności we wnętrzu swem omdlałych — winem,

dla skrzydeł od bicia w ściany klatek rozbolałych — nadzieją.

Zmiłuj się nad nami!

Tyś pochodnią — szukającym,

lekarzem tym — co chorzy,

siłą — w sobie zachwianych,

ratunkiem — ściganych.

Zmiłuj się nad nami!

My prochy liche i przed Wielkością Twoją największy z nas — pyłek maleńki, my ślepcy błądzący i przed Mądrością Twoją najmędrszy z nas krótkowidz jednooki,