— Nie wiem — odszepnął głos drugi — może nowy jaki sąsiad.
— Nie; pocztylion mówił Marysi, że ten pan z miasta.
— Wielka rzecz, że z miasta! może być dlatego obywatelem.
— Wejdź, Jadwisiu...
— Nie chcę... wstydzę się... wejdź ty piérwsza...
— Zapewne! tak będzie, jak ty chcesz! no wchodź że...
— Doprawdy nie mogę... cóściś Marysia źle mię dziś uczesała...
— Będzie on patrzał na twoje uczesanie!
— A cóż? może na twoję turniurę zaraz spojrzy...
— Cicho bądź i wchodź mi zaraz, a ja za tobą!