— O, obywatele... to pewnie, — zaczęła.
— Otóż to, chciałem nawet stryjenki zapytać, czy nie ulokuje tych trzech tysięcy u mnie?
— Mais comment! — zawołała — i owszem! dlaczegożeś wprzódy mi nie powiedział?
— Tak... przykro mi jakoś było... mea culpa! nie zapłaciłem jeszcze procentu ani Łopotnickiéj, ani stryjence...
— O, co tam! co tam! nie mówmy o tém! — zaczęła, ale z zaniepokojonych jéj oczu widać było, że kwestya procentu interesowała ją przynajmniéj tyle, ile nieosłonięte wnętrze komina.
— Gospodarstwo teraz strasznie trudne, — mówił gość, — nakłady i nakłady... a niepodobnaż znowu, aby człowiek zakopał się żywcem na wsi...
— Ależ naturalnie! Zakopać się na wsi! brrr!
Wzdrygnęła się ze wstrętem zupełnie szczerym.
— Jeżeli więc stryjenka chce i może...
— Mais comment donc! i chcę, i mogę.