Tyś, Panie! dla wód w wieczność uciekających — ujściem,

dla żeglarzy z fal na fale spienione rzucanych — przystanią,

dla serc od tęskności we wnętrzu swem omdlałych — winem,

dla skrzydeł od bicia w ściany klatek rozbolałych — nadzieją.

Zmiłuj się nad nami!

Tyś pochodnią — szukającym,

lekarzem tym — co chorzy,

siłą — w sobie zachwianych,

ratunkiem — ściganych.

Zmiłuj się nad nami!