Z bliskiego ognia często rada iskra skoczy,

Aż łamie wiarę

Gani ofiarę.

Miłość śliczne purpury, co je wstyd farbuje

I czym się czystość zdobi, tak zmaże, zgluzuie,

Że potem żaden malarz glansu ni poloru,

Nie potrafi przywrócić własności koloru;

Opełzły farby

Bo w wstydzie karby.

Bywa miłość w ogródku obwiedzionym płotem