Skargi kilku Dam w spólnej kompanji będących, dla jakich racyi z Mężami swojemi żyć nie chcą

W pewnym ogrodzie pomiędzy szpalery

W czas ranny chodząc szeptałam pacierze,

Słucham ciekawie, że jakieś afery

Sekretne mają Damy przy kwaterze,

Siedząc na darniu1 w figurę kanapy2,

Co raz z tabakier zażywają rapy.

Nadstawiam ucha przez grabiny gęste,

Liście3 mnie swoim zasłoniło cieniem;

Widzę łzy z oczu, a wzdychania częste,