Uważam i mam litość nad stworzeniem

Płci mojej, ledwie wraz z nimi nie kwilę,

Nie wiedząc, że to płaczą krokodyle.

Pierwsza zaczyna żal do męża prawić,

Że jak smok siedzi na łańcuchu w domu,

Nic nie dba, bym się czem miała zabawić,

Sługi nie pytaj, zagrać nie masz komu,

Ani takiego, żeby mnie zrozumiał

W mądrych dyskursach rezonować4 umiał.

Jakże tu mięszkać5 z takim domatorem,