Gani ofiarę.

Miłość śliczne purpury, co je wstyd farbuje

I czym się czystość zdobi, tak zmaże, zgluzuie,

Że potem żaden malarz glansu ni poloru,

Nie potrafi przywrócić własności koloru;

Opełzły farby

Bo w wstydzie karby.

Bywa miłość w ogródku obwiedzionym płotem

Złotej ligi małżeńskiej, choć jej to nic po tem,

Bozkie psować wyroki; lecz ta gospodyni