Chwycił Katarzynę za ramię, potrząsnął nią i pociągnął drzwiom. Stojąc w progu zwrócił się raz jeszcze do Maheudy, która z odkrytą piersią siedziała nieporuszona, jak skamieniała. Stelka zasnęła z twarzą w kaftaniku matki.
— W braku córki, mamusia! — krzyknął. — Wesołej zabawy! Pokazuj mu, ścierwo, pokazuj... jego to nie mierzi, tego wieprza sprośnego!
Stefan chciał już od dłuższej chwili rzucić się na Chavala i zdławić go. Ale powstrzymywała go obawa, że narobi hałasu i rozdrażni całą kolonię. Dlatego nie wyrwał też Katarzyny z jego rąk. Ale nie mógł teraz wytrzymać, poskoczył naprzód i dwaj mężczyźni stanęli naprzeciw siebie mierząc się rozpłomienionym wzrokiem. Była to stara nienawiść, tłumiona długo zazdrość. Miała teraz wybuchnąć. Jednego było za wiele na świecie.
— Pilnuj swego języka! — wyrzucił Stefan przez zaciśnięte zęby. — Zatłukę cię.
— Spróbuj! — odkrzyknął Chaval.
Przez kilka sekund patrzyli sobie w oczy stojąc tak blisko, że czuli wzajemnie swe gorące oddechy na twarzach. Nagle Katarzyna chwyciła za rękę swego tyrana i poczęła póty szarpać, aż go wyciągnęła z kolonii na drogę. Nie odwróciła nawet głowy i znikli oboje.
— Co za zwierzę! — wykrzyknął Stefan zatrzaskując drzwi. Musiał usiąść, gdyż ze wzburzenia chwiał się na nogach. Maheude nie poruszyła się do tej chwili. Podniosła tylko pięść i groziła nią w kierunku drzwi. Oboje milczeli, rozgniewani i przygnębieni tym, co usłyszeli. Mimo woli oczy Stefana padły na jej pierś i ten widok zmieszał go nagle. Miała przeszło czterdzieści lat i kształty jej ucierpiały bardzo z powodu licznych porodów i ciągłego karmienia, ale wielu ludziom wydawała się jeszcze przystojną. Była wysoka, barczysta, a na twarzy pozostały ślady dawnej piękności. Z wolna, spokojnie zapięła kaftanik, a teraz już po szyję tkwiła w czarnej starej sukni.
— Ot, zwierzę! — rzekła wreszcie. — Tylko świni mogą przyjść podobnie obrzydliwe myśli. Cóż mnie to obchodzi... szkoda odpowiadać...
Potem, spoglądając śmiało w oczy Stefanowi, mówiła:
— Nie jestem bez błędu, ale tej wady nie mam... Miałam do czynienia w życiu tylko z dwoma mężczyznami, przesuwaczem, który mnie zgwałcił, gdym miała lat piętnaście, a potem opuścił... no i z Maheuem. Gdyby Maheu był mnie opuścił jak tamten, to nie wiem, co by było. Nie jestem zarozumiała z tego powodu, żem dotrzymała wiary małżeńskiej... bo czy się jest uczciwą, czy nie... to zależy od sposobności. Mówię, jak było, a wiem, że nie wszystkie sąsiadki mogłyby się otwarcie jak ja wyspowiadać...