— Ach — szepnęła — bardzo chciałabym, byś był dla mnie dobry.

Jak to dobrze, jakie to szczęście, gdy ludzie się kochają!

Zapłakała cicho.

— Ależ kocham cię! — zawołał. — Wziąłem cię przecież do siebie!

Odpowiedziała tylko wstrząśnieniem głowy. Przeważnie mężczyźni biorą dziewczęta po to, by je mieć, ale nie troszczą się wcale o ich szczęście. Łzy potoczyły się obfitsze. Przyszło jej na myśl szczęście, którego byłaby doznawała, gdyby była wpadła w ręce innego. Ale to już przepadło. Była zdecydowana żyć już z tym do końca, pragnęła jedynie, by jej nie poszturchiwał tak często.

— Spróbuj czasem być dla mnie taki jak teraz! — powiedziała.

Łzy zdławiły jej słowa, łkając, objęła go za szyję.

— Czyś ogłupiała? — odparł. — Słuchaj, przysięgam ci, że będę dobry. Cóż, u kroćset, czyż jestem gorszy od innych?

Spojrzała nań i poczęła się przez łzy uśmiechać. A może i miał słuszność. Niewiele zdarzało się kobiet szczęśliwych! Potem oddała się radości z powodu jego zachowania się, choć nie bardzo dowierzała przysiędze. Boże, gdybyż to mogło potrwać czas jakiś!

Wstali i objęli się raz jeszcze serdecznie. Rozległy się kroki, odsunęli się więc od siebie. Trzej hajerzy widzący, jak Chaval pędził z Katarzyną, przyszli dowiedzieć się, co się dzieje.