Miarka się przebrała! Dwudziestu żołnierzy wycelowało arkebuzy w okno, w którym stał Czarny Korsarz, a tłum krzyczał na całe gardło:
— Zabijcie tych drani!
— Nie! Złapać ich i powiesić na placu!
— Usmażcie ich żywcem!
— Zabić ich! Zabić!
Porucznik zdecydowanym gestem nakazał opuścić broń i podszedł do okna, by przemówić do Czarnego Korsarza, który nie ruszył się z miejsca, jakby wszystkie te groźby w najmniejszym stopniu go nie dotyczyły.
— Panie szlachcicu, koniec tej farsy, poddaj się!
W odpowiedzi Czarny Korsarz wzruszył ramionami.
— Słyszysz, co mówię?! — krzyczał porucznik czerwony ze złości.
— Najzupełniej.