Czarny Korsarz gwałtownie wstał i podszedł do pirata.

— Strach cię obleciał? — zapytał wyzywającym tonem.

— Nie boję się nawet Belzebuba, kapitanie.

— Więc nie obawiasz się śmierci?

— Nie, panie.

— Popłyniesz ze mną?

— Gdzie?

— Do Maracaibo.

— Kiedy?

— Dzisiejszej nocy.