„Błyskawica” chybiła swego celu, lecz nie zwolniła rozpędu i zniknęła w mroku, nie ujawniwszy liczebności załogi ani uzbrojenia.

— Do stu piorunów! — krzyknął Van Stiller, który wstrzymał oddech w oczekiwaniu na straszne uderzenie. — To się nazywa mieć szczęście!

— Chwilę temu nie dałbym nawet złamanego grosza za marynarzy z tamtego statku — przytaknął Carmaux.

— Byłem gotów się założyć, że będą przysmakiem dla rekinów.

— Myślisz, że kapitan uderzy ponownie?

— Hiszpanie mają się teraz na baczności i z pewnością pokażą nam się od dziobu.

— I zasypią nas kulami. Gdyby to był dzień, to natarcie mogłoby wyjść nam na złe.

— Ale nie odnieśliśmy prawie żadnych strat.

— Milcz, Carmaux!

— Co się stało?