— Wszystko na to wskazuje, kapitanie — zgodził się Morgan. — Nie czujesz tego mdłego zapachu, który unosi się nad wodą?

— Czuję, Morgan. Widzę też, że powietrze zaczyna się kotłować. Chyba szykuje się nam jedna z tych okropnych nawałnic, które bezlitośnie atakują antylskie wysepki.

— Racja, kapitanie.

— Będziemy zmuszeni porzucić łup?

— Chcesz rady, kapitanie?

— Tak, Morgan.

— Przenieś połowę załogi na hiszpański statek.

— Słusznie mówisz. Zwłaszcza ze względu na załogę byłoby mi przykro, gdyby taka zdobycz skończyła na dnie morza.

— Księżniczka pozostanie u siebie?

— Księżniczka... — zamyślił się Czarny Korsarz, marszcząc czoło.