— Znasz mnie. Wolę działać sam.

— Włazisz w paszczę samemu lwu! Uważaj, żebyś swej odwagi pewnego dnia nie przypłacił życiem. Widzisz, jak skończyli twoi bracia.

— Zamilcz, Piotrze.

— Nie martw się, pomścimy ich, i to wkrótce.

— Podjąłeś decyzję? — ożywił się Czarny Korsarz.

— Zrobiłem nawet więcej! Przygotowałem wyprawę!

— To prawda?

— Na mój honor rozbójnika i złodzieja, jak nazywają mnie Hiszpanie — roześmiał się Franciszek.

— Ile masz statków?

— Osiem, łącznie z „Błyskawicą”, i sześciuset ludzi rekrutujących się z piratów i bukanierów. My będziemy dowodzić tymi pierwszymi, a Michał Bask drugimi.