— Nic to. Będzie trzeba znaleźć inną drogę — powiedział Katalończyk. — Niestety zrobiło się bardzo późno.
— Czeka nas postój? — zapytał Czarny Korsarz.
— Spójrzcie!
Dzienne światło zaczęło błyskawicznie gasnąć, w mgnieniu oka las utonął w ciemnościach, które wpełzły we wszystkie jego zakamarki.
— Czy oni też zrobią postój? — zapytał Czarny Korsarz, marszcząc czoło.
— Tak, i nie ruszą się z miejsca, dopóki nie wzejdzie księżyc.
— A kiedy wzejdzie?
— O północy.
— Rozbijmy zatem obóz.