— Co się dzieje? — zapytał stąpający tuż zanim Czarny Korsarz.
— Po raz trzeci już w trakcie naszej wyprawy słyszę podejrzane odgłosy.
— Co to tym razem za odgłosy?
— Mam wrażenie, jakby ktoś szedł równolegle do nas, po drugiej stronie tej gęstwiny.
— Co za dźwięki słyszałeś?
— Trzask łamanych gałęzi i szelest deptanych liści.
— Czyżby ktoś nas śledził? — zapytał Czarny Korsarz.
— Tylko kto? Nikt nie ośmieliłby się zapuścić nocą w te dziewicze lasy — odpowiedział Katalończyk.
— Może to ktoś z oddziału gubernatora?
— Hmm... Raczej nie, bo oni są daleko przed nami.