— Myślisz, że da się wykraść ciało?
— Być może, bo Plaza de Granada jest strzeżona tylko przez jednego wartownika. Piętnastu wisielcom trudno by przecież było uciec.
— Piętnastu?! — powiedział Czarny Korsarz złowrogim tonem. — Ten łotr Van Gould nie oszczędził nawet jednego?
— Nikogo.
— I nie straszna mu zemsta piratów z Tortugi?
— Maracaibo ma mury umocnione i obsadzone armatami.
Pogardliwy uśmiech zagościł na ustach dumnego Czarnego Korsarza.
— Co nam mogą zrobić armaty? Nasze kordelasy znaczą wiele więcej. Mieliście okazję się o tym przekonać podczas szturmu na San Francisco de Campeche22, na St. Augustine23 na Florydzie i w innych miejscach.
— To prawda, ale Van Gould czuje się bezpiecznie w Maracaibo.
— Ach tak?! W takim razie zobaczymy, jak się poczuje, gdy rozmówię się z Franciszkiem l’Olonnais.