— Franciszek l’Olonnais! — wykrzyknął Hiszpan, którego przeszedł dreszcz przerażenia.

Czarnego Korsarza najwyraźniej nie obeszło przerażenie jeńca, bo kontynuował swoje przesłuchanie, choć nieco innym już tonem:

— Co tu robiłeś?

— Pełniłem wartę na plaży.

— Sam?

— Tak.

— Podejrzewaliście, że napadniemy na miasto?

— Obawialiśmy się ataku, wartownicy zauważyli podejrzany statek.

— Czy gubernator rozkazał wzmocnić obronę fortu?

— Nie tylko, wysłał też kilku zaufanych ludzi do Gibraltaru, by ostrzec admirała.