Jeden z leżących mężczyzn podniósł się do pozycji siedzącej, choć miał mocno związane dłonie.

— Kto mnie niepokoi? — zapytał zniecierpliwiony.

— To ja, panie.

— A to ty, hrabio! — odrzekł Czarny Korsarz. — Chcesz mi dotrzymać towarzystwa? Co cię tu sprowadza?

— Coś znacznie ważniejszego... — odpowiedział Kastylijczyk.

— Co takiego?

— Przyszedłem spłacić swój dług.

— Nie rozumiem...

Carrai! — odpowiedział hrabia z uśmiechem. — Chyba nie zapomniałeś o naszym spotkaniu w domu notariusza?!

— Zaiste.