— Do stu piorunów! A ja właśnie na nich liczyłem.
— Być może ponownie zaatakowali stanowisko Hiszpanów, aby otworzyć sobie drogę pod mury miasta, a być może udało im się je obejść. Przed chwilą słyszałem ostrzał z dział na równinie.
— Nieważne. Tymczasem przypuścimy atak na większą twierdzę.
— A jak się dostaniemy do środka? Przecież nie posiadamy drabin.
— To prawda, ale mam nadzieję skłonić Hiszpanów do opuszczenia twierdzy.
— Niby jak?
— Symulując atak i nagły zwrot. Uprzedziłem już ludzi o swoim zamiarze.
— A zatem na co jeszcze czekamy? Do ataku!
— Piraci z Tortugi! — krzyknął Franciszek l’Olonnais. — Za mną!
Oddziały piratów, które do tej pory siedziały w ukryciu pod drzewami lub między krzakami, gdzie schroniły się przed bezlitosnym, nieprzerwanym ostrzałem dział z dwóch twierdz, na rozkaz swojego dowódcy rzuciły się w stronę równiny.