— Gdzie jest wasz dowódca? — zapytał Czarny Korsarz.

— Na skraju lasu — usłyszał w odpowiedzi.

— Atak już się zaczął?

— Czekamy na odpowiedni moment, na razie nie chcemy się za bardzo narażać, bo nas wybiją jak kaczki.

— Prowadźcie mnie do niego!

Dwaj piraci odłączyli się od pozostałych i zaprowadzili Czarnego Korsarza do miejsca, w którym zatrzymał się wraz z innymi dowódcami Franciszek l’Olonnais.

— Do stu piorunów! — nie krył radości pirat. — Oto posiłki, które przychodzą w porę.

— Niestety bardzo wątłe posiłki — odpowiedział na to Czarny Korsarz. — Przyprowadziłem ci zaledwie dwunastu ludzi.

— Dwunastu? — zdumiał się pirat i zbladł. — A gdzie pozostali?

— Wróg zepchnął ich na mokradła, ponieśliśmy bardzo duże straty.