Wysoka, smukła sylwetka, pełna elegancji postura i arystokratyczne dłonie od pierwszego wejrzenia wskazywały na jego szlachetne pochodzenie, a także na wrodzone zdolności przywódcze.

Dwaj kamraci ujrzeli, że mężczyzna ruszył w ich kierunku. Spojrzeli po sobie z niepokojem, szepcząc:

— Czarny Korsarz!

— Kim jesteście i skąd przybywacie? — zapytał Czarny Korsarz i zatrzymał się przed nimi, z ręką niezmiennie wspartą na rękojeści pistoletu.

— Jesteśmy piratami z Tortugi, należymy do Bractwa Wybrzeża — odpowiedział Carmaux.

— Skąd przybywacie?

— Z Maracaibo.

— Uciekliście z rąk Hiszpanów?

— Tak, kapitanie.

— Pod czyim dowództwem pływaliście?