i wnętrzności jeszcze pamiętam

trumienkę z którą wyruszyliśmy za miasto

chłód jego ciała uderzył mnie zaraz w domu

kiedy pomagałem go ubrać kobietom spoglądającym

niedorzecznie w swoje ciepło

skisłe jak kluski

XIX

znienawidziliśmy miasta do których przyjeżdżaliśmy

w piątek po południu albo w sobotę rano

a zwłaszcza dworce na których spędzaliśmy resztę dni