przeto jak księżyc w posiadaniu
wariatów wędrowałem z rąk do rąk
coraz bardziej nierzeczywisty wrzodziejący
zostawiłem kartotekę odciski palców i donosy
na Leszka kiedyś mieszkałem na samej górze
dzisiaj zaledwie na siódmym piętrze
LVI. Piosenka dla Funi Bełskiej
umarłem dnia wczorajszego
i chociaż nikt nie podał mi ręki
spotkałem po tamtej stronie rzeki