XVIII

w lubelskich domach publicznych moich przyjaciół

materace jak dawniej gdy byliśmy tu z Leszkiem

dla potęgi nocy oto jest śmierć

mówił Leszek gdy po nocy nastawał dzień i w naszych oczach

krzątały się kości wirowały jak wiatr

któremu dawaliśmy niekiedy chwilę wytchnienia

materace do których przyciskaliśmy wiatr naszych członków

i wnętrzności Leszek mówił

rano znowu znajdziemy się w szczerym polu