oto jest śmierć mówiłem gdy po nieprzespanej nocy

wdrapywaliśmy się na szczyt naszych członków

i wnętrzności jeszcze pamiętam

trumienkę z którą wyruszyliśmy za miasto

chłód jego ciała uderzył mnie zaraz w domu

kiedy pomagałem go ubrać kobietom spoglądającym

niedorzecznie w swoje ciepło

skisłe jak kluski