Choćby z złości on aż dyszał, ja wytrzymam jego złość.

Boć do tego, tak powiadam, każdy w życiu swoim dąż,

Że łagodnym, powściągliwym winien być roztropny mąż.

Wchodzi

PENTHEUS

Straszliwie mnie okpiono! Uciekł przybysz szczwany,

Któregom w pętach rzucił we więzienne ściany.

A niech go! Co ja widzę? Tyś tu?! Jaką drogę

Wybrałeś, by zbiec z lochu? Zrozumieć nie mogę!

DIONIZOS