Jeszcze on się stał dla niego sprawcą innych, wielkich szkód:

Pałac w gruzy mu rozsadził, w perzynę obrócił dom

Z bólu, że mnie ujrzał w pętach, że mnie spotkał taki srom!

I on upadł ze zmęczenia, rzucił płony miecz o ziem —

On, śmiertelny, słaby człowiek, co w zuchwalstwie począł swem

Toczyć walkę z samym bogiem! I spokojnie, jakby nic,

O Pentheja się nie troszcząc, ja u waszych staję lic.

Lecz zda mi się, że to jego skrzypią kierpce — jakby szedł

Tutaj do nas! O, zapewne, wnet on zjawi się tu, wnet!

Ciekaw jestem, co też powie na to wszystko ten nasz gość?