Jął się rzucać na wsze strony, tu i tam, i do swych sług

Począł krzyczeć na ratunek, Acheloa, widać, głąb

Chciał wyczerpać: kto żyw tylko, pod zamkowy przybiegł zrąb —

Nadaremnie! I on również, myśląc, że to płona55 rzecz,

Przestał bawić się ratunkiem, jeno goły chwycił miecz

I do wnętrza wpadł. Snać bał się, że mu jeszcze mogę zbiec.

Wówczas Bromios, tak przypuszczam, gdy ten zaczął kłuć i siec

W myśli, że tak mnie on siecze, podsunął mu twór ze mgieł:

Wydało się Penthejowi, że mnie sobie wziął na kieł,

A on w próżnię ciął przejrzystą! Nie dość, że go Bach tak zwiódł,