Przed pałac. Po tysiącznym znalazłem je trudzie,

W parowach kithajrońskich... Nie w jednym leżały

Wszak miejscu — w gęstym lesie ten dobytek cały

Jam zebrał! — O mych córek wyprawie straszliwej

Już tum ja się dowiedział, na te nasze niwy

Wróciwszy od bachantek, wraz z Teirezjaszem,

Chodzący już spokojnie po tem mieście naszem.

Do lasu więc z powrotem skierowawszy kroki,

Przynoszę wam te wnuka zabitego zwłoki —

Menady go rozdarły! Była tam i ona