On, krewniak nasz, pogrąża w niej i mnie, i ciebie.

AGAWE

Że też to starość bywa tak zrzędna i oko

Na wszystko ma niechętne. Pragnę ja głęboko,

By syn mój dobrym łowcą był i w matki ślady

Wstępował, zwierza goniąc na czele gromady

Tebańskiej młodzi! Przecież on li umie z bogi

Wojować! Trzeba, ojcze, odwieść go z tej drogi,

Upomnieć! Niech tu stanie i niechże zobaczy,

Iż szczęścia tak nie zyska, jeno klęskę raczej.