O, jakiż słodki, rozkoszny to żar,

Gdy, górski rzuciwszy jar —

Kiedy ze skalnej krawędzi

W doliny nasz orszak boży

Pędzi —

Kiedy ta rzesza rozwiozła,

Spragniona wrzącej krwi kozła —

Gdy w niej żywego mięsa głód się sroży,

Kiedy jej pachnie krew,

Do Frygii14 czy Lidii gór