Racz przyjąć tę ozdobę twych złocistych włosów

Z mej ręki nieskalanej. Ja jeden na ziemi

Zażywam takiej łaski, że mogę się z swemi

Do ciebie zwracać słowy, żeśmy towarzysze,

Że głos twój, o władczyni, każdej chwili słyszę,

Choć lic twoich nie widzę! Chciałbym w takiej mierze

Przez życie przejść, aż grób mnie w swe mroki zabierze.

Odwraca się od ołtarza w kierunku domostwa. W tej chwili występuje z chóru i zachodzi mu drogę

STARY SŁUGA

O książę! — gdyż li boga władcą zwać wypada —