HIPPOLYTOS

Ten wieniec tobie składam, zioła woniejące,

Zerwane, o władczyni, na dziewiczej łące,

Na którą żaden pasterz nie pognał swych owiec

I z sierpem nikt nie zaszedł. Nietknięty manowiec!

Tu tylko skrzętna pszczoła pobrzękuje w wiośnie,

Dziewicza rosa łan ten orzeźwia, kwiat rośnie

Jedynie dla wybrańców, co nie wyuczoną,

Lecz szczerą wstydliwością w swoim sercu płoną —

Kto podły, temu wara! Więc, pani niebiosów,