Byliśmy... Wtem, patrzymy, z więzów się wyzwala,

Nie wiedzieć, w jaki sposób, i pada bez siły,

Bez tchu, zaledwie żywy... Konie pogoniły

Wraz z strasznym tym potworem między skał krawędzie

I znikły, lecz gdzie znikły, trudno zgadnąć będzie.

Ja-ć tylko jestem sługą w twoim domu, książę,

Lecz w to ja nigdy w życiu uwierzyć nie zdążę,

Iż syn twój mógł być podły. To się nie pomieści

W mej głowie. Niech się wiesza cały ród niewieści,

Niech cały las idajski zapełni listami,