Radości, Artemidę, siostrzycę Fojbosa,

Uważa za najpierwszą śród tych, co niebiosa

Zajmują, i z Zeusa tą córą dziewiczą

Na łowy, tępić zwierza, wyrusza z swą smyczą —

Za wielka to zażyłość dla śmiertelnych ludzi.

Zazdrości przecież we mnie zaszczyt ten nie budzi,

Bo po cóż? Tylko jeszcze dzisiaj zobaczycie,

Że zemszczę się za krzywdę swą na Hippolycie.

Rzecz dawna, pójdzie łatwo, nie będzie zawodu:

Na obchód gdy świąteczny z Pitteusza grodu