I wy, Dyrcejskie źródliska!
O, wy to wiecie, jak ciska
Kiprys swe gromy! Wy wiecie,
Jak się skradają po świecie
Jej stopy boże!
Oto w godzinie ponurej,
śród grzmotów i łysków w przestworze,
Na oblubieńcze posłanie upada,
Rażona pociskiem z góry,
Matka Bakchusa! Wtóry