O nie wstydzę się bynajmniej, że przypadam tak widomie78

Do twych kolan — ja, śmiertelna, do stóp syna cnej bogini.

Czym się zresztą puszyć tutaj? I któż matkę też obwini,

Że nie widzi nic droższego nad swe dziecko? Błagam ja cię,

Syna bóstwa, zlituj-że się! Bądź miłościw mojej stracie

I tej biednej, którą zwano, acz niesłusznie, twoją żoną.

Ja przywiodłam ci ją tutaj, wieńcem ślubnym uwieńczoną,

A dziś widzę, żem przywiodła ją na śmierć! O wstyd ci będzie,

Gdy nie zechcesz jej dopomóc. Obwołano cię już wszędzie

Oblubieńcem mojej córki, choć was śluby nie spoiły.