W te tropy, kiedy nasza zjawiła się rzesza
Śród gaju Artemidy, córki niebios pana,
Gdzie cudną lśni zielenią kwiecista polana,
Gdzie wojsko się achajskie zebrało — tej chwili,
Kiedyśmy twoją córkę, mówię, sprowadzili,
Od razu nas argiwski zbrojny tłum otoczył.
A skoro twoje dziecko Agamemnon zoczył,
Zajęknął i zakrytą odwróciwszy głowę,
Jął119 strasznie zraszać łzami te swoje ojcowe
Oblicze, w fałdach płaszcza schowane. I ona,