Pożądliwie prący naprzód, nie otwierał domu bramy

Dla każdego spośród gminu? Czyś nie łasił się z pokorą

Wobec wszystkich? Czyś nie schlebiał? Czy twa dłoń nie była skorą50

Ściskać ręce lada komu? Nie prawiłeś-że grzeczności,

Czy kto chciał, czy nie chciał słuchać z pozbieranych twoich gości,

Byle tylko od motłochu kupić zaszczyt w taki sposób?!

Lecz gdyś dopiął raz już swego, jak wobec tych samych osób

Zmieniły się twe zwyczaje! Przyjaciela utracili

Dawni twoi przyjaciele! Nieprzystępny od tej chwili,

Niewidzialnyś był dla świata, zamykałeś na klucz dźwierze51,