Ja nie będę ci urągał, dobrotliwie ci wyjaśnię,

W krótkich słowach, a bezwstydnie nie patrzący z góry na cię,

Boś jest brat mój. Wstyd przystoi zacnym mężom. Powiedz, bracie

Czemu gniew cię tak rozsadza, że ci krwią nabiegły oczy?

Któż cię krzywdzi? Czego żądasz? O co się ten spór twój toczy?

O przezacną twą małżonkę? Ja ci zwrócić jej nie mogę,

A tej, którąś miał, źle strzegłeś. Mnie za grzechy niespełnione

Pokutować? Czyż cię razi moja żądza sławy? Żonę

Chcesz w objęciach mieć nadobną, za nic sobie ważąc cnotę

I rozsądek? Chuć niegodna znamionuje li hołotę!