Kiedyś, Parysie, swe stada

Wypasał srebrzystowełne

Pośród idajskich hal,

Gdy trzoda mleka pełne

Miała wymiona

Na bujnych łąkach karmiona,

Ty zasię w dal

Na swej frygijskiej trzcinie,

Udając, że przecie

Grasz na Olimpu flecie,