O dzieci moje drogie! Jak ten żywot leci,

Dom macie, macie miasto, w którym żyć wypadnie

Bez matki, opuszczonej, wygnanej tak zdradnie,

Bez matki, co w świat idzie, zanim się do syta

Nacieszyć mogła wami, ach! zanim, okryta

Radością, zaświeciła weselne wam łoże,

W strój ślubny przyoblekła narzeczone hoże57

I zanim uroczyste poniosła wam świece!

Dlaczego tak stwardniało me serce kobiece?

Daremnie-m was chowała, daremnie cierpiała,