Gdy gwałtem chciał się wyrwać, wnet mięsa kawały

Od starych jego kości, jak szmaty, padały.

Na koniec i on legł, oddał swoją duszę:

Za wielkie, jak na człeka, były to katusze.

I oto leży córka i jej ojciec stary —

Los, godny, by się nad nim rozpłakać bez miary!

W twe sprawy się nie mieszam, wiesz najlepiej sama,

Jak ujść sprawiedliwości, jaka ci się brama

Otworzyć ma. Lecz jedno wypowiadam szczerze:

Zapewne nie od dzisiaj ja święcie w to wierzę,